Wprowadzenie emerytur stażowych w Polsce, w realiach naszego obecnego systemu emerytalnego, to prosta droga nie tylko do dalszego, nieodpowiedzialnego obniżania powszechnego wieku emerytalnego, ale także do skazywania Polek na ubóstwo emerytalne.
Polska jest już dzisiaj niewątpliwym championem na kontynencie europejskim pod względem najniższego powszechnego wieku emerytalnego, dzieląc miejsca na podium z Białorusią i Rosją. Proponowane wprowadzenie emerytur stażowych nie tylko sprawi, że staniemy się liderem pod względem najniższego wieku emerytalnego kobiet w Europie, ale także zajmiemy pierwsze miejsce w konkursie na najniższe emerytury kobiet.
Naprawdę tego chcemy?
Szczerze nie rozumiem, jak można, po doświadczeniach z lat 2016–2017, kiedy ówczesna władza skazała rzesze Polek na niskie świadczenia emerytalne, obniżając ich powszechny wiek emerytalny, teraz jeszcze świadomie pogarszać sytuację przyszłych pokoleń, a szczególnie przyszłych Polek.
Oczywiście krótkoterminowo, czy też z perspektywy zbliżających się wyborów parlamentarnych w 2027 roku, te kilkadziesiąt czy więcej tysięcy wyborców obdarowanych manną emerytur stażowych zagłosuje zapewne na partię, która je wprowadzi. Problem w tym, że kiedy raz to zrobimy, kolejne kohorty Polek i Polaków tego nie oddadzą, a dopiero za wiele lat zorientują się, w jakie bagno niskich świadczeń i wysokich kosztów zostali wciągnięci.
Innym problemem związanym z emeryturami stażowymi są kwestie finansowe. Musimy sobie jasno powiedzieć: ich wprowadzenie teraz odbędzie się kosztem zwiększenia obciążeń przyszłych pokoleń Polaków.
Szczerze nie wiem, jak pomysłodawcy emerytur stażowych, których wprowadzenie spowoduje konieczność płacenia w przyszłości przez podatników wyższych podatków, są w stanie pójść do dzisiejszych nastolatków i powiedzieć im prosto w twarz, że będą musieli tyrać do upadłego i płacić wysokie podatki, bo przecież trzeba będzie jakoś sfinansować obietnice wyborcze z lat 2026–2027. Budżet państwa ma bowiem pieniądze z podatków, a nie z obietnic wyborczych.
Hipokryzja level max.
A co do historii projektów przepisów o emeryturach stażowych w Polsce, warto jeszcze dodać, że w trzech ostatnich kampaniach prezydenckich obydwaj wygrywający kandydaci obiecywali rychłe wprowadzenie emerytur stażowych. Nawet podpisywali i w świetle jupiterów składali solenne zobowiązania przedwyborcze wobec związków zawodowych, że je wprowadzą.
I oczywiście żaden z nich tego nie zrealizował.
Na szczęście.
Ja im w sumie dziękuję, że złamali te swoje obietnice.
Osobiście mam nadzieję, że obecny projekt wprowadzenia emerytur stażowych pozostanie jedynie wspomnieniem kampanii wyborczej przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku. Jak jednak wiemy, w polityce nie można niczego wykluczyć.

